wtorek, 16 grudnia 2008

Macross Frontier


Macross Frontier
Rok Produkcji: 2007/2008
Ilość Odcinków: 25

Opening 2:

Fabuła
Rzecz dzieje się 10 lat po wydarzeniach z Macross 7 i opowiada o kolejnej flocie Macross, która tym razem napotyka tajemniczych Vajra, rasę przypominających owadów kolektywnych stworzeń, które rozpoczynają siać niszczenie we flocie Macross Frontier, a w tym wszystkim mamy, młodego pilota uciekającego od swojego dziedzictwa, zakompleksioną nastolatkę i gwiazdę muzyki z innej floty (Macross: Galaxy).
Byłem Bardzo zawiedziony Macross: Zero, który nie był kiepską serią, nawet jak na standardy wytyczone przez Plusa i pierwszą serie trzymał poziom, jednak gdzieś zatracił ten specyficzny klimat i zdaje sobie sprawę, że moja recenzja M0 nieco tę serie skrzywdziła. Dlaczego to piszę? Bo miałem przyjemność oglądać serie, która nie odbiega od innych serii, duża dawka Fan Serwisu, CGI poupychane gdzie się da ( i nie da też), po kopiowane wątki z poprzednich serii… tym cechuje się najnowsza produkcja z serii Macross, nie tego oczekiwałem, oczekiwałem kolejnego trzęsienia, jaki wywoływały kolejne Macrossy, każda seria była niepowtarzalna, każda niosła ze sobą coś nowego, z tą tradycją niestety zrywa Macross F, co prawda ma on kilka genialnych odcinków, które można porównywać do najlepszych z poprzednich serii, ale jak już zaczynamy być spokojni, że od tego odcinka seria zacznie być Macrossem, to się niestety grubo mylimy, dwa świetne odcinki, a potem pięć tragicznych, przy których Encory z 7 mają ciekawą i świetną fabułę. Ogólnie rzecz biorąc Macross F, zawiódł moje nadzieje, na świetną serie, która pokaże innym, że Fan serwis czy CGI nie są w cale potrzebne by osiągnąć sukces… To jedna strona medalu i spojrzenia na to jakby to była regularna seria Macrossa, druga strona, (do której zaczynam się przychylać) to teoria, że MF jest parodią nowych serii z wielkimi robotami i wytykanie im wszelkich potknięć, gdyby taki był rzeczywisty zamiar twórców, to byłbym spokojny i z przyjemnością oglądałbym Macross F i śmiał się z powtarzalności i bezdusznej animacji, jaką prezentują nowe produkcje. A największe przegięcie, jakie było, to sparodiowanie śmierci Fokkera, czy zakończenie serii żywcem wyjęte z Macross 7…

Postacie
Jak już napisałem powtarzalność Uberalles, większość rdzeni postaci, to kopie tych z pierwszej serii telewizyjnej Ozma to wypisz wymaluj Fokker, Michael to odpowiedź na to co by było gdyby Max nie był skromnym miłym gościem, Klan Klan , to wariacja na temat Milii, Ranka przypomina mi skrzyżowanie zaczynającej karierę Minmay z dziewczynką, którą Bassara poznaje w Macross 7 Dynamite… Czepiał bym się gdybym doszukiwał się jakiś większych podobieństw do poprzedników patrząc na Alto czy Sheryl.
Ale kopiowanie czy korzystanie ze sprawdzonych schematów nie byłoby do końca złe, gdyby chociaż dało się te postacie lubić, jeśli chodzi o mnie, to powiem krótko: Praktycznie poza Sheryl (do której poczułem sympatie dopiero w ostatnich odcinkach), na nikim przesadnie mi nie zależało, no może Klan, ze względu na Milie. Wracając do dwóch piosenkarek tej serii czyli Ranka i Sheryl, może się czepiam, ale nigdy w życiu nie powiedziałbym, żeby między nimi był zaledwie rok różnicy, Sheryl wygląda na dwadzieścia parę lat, a Ranka coś we wczesnych naście, tymczasem różnica między nimi to jeden rok, Lol… Nie będę się tęż czepiał ( co właśnie robię) stroju Sheryl na koncercie, który bardziej pasował by do królowej BDSM, a nie do gwiazdy muzyki pop (mikrofon w kształcie rączki od pejcza..brrr).

Mechy
VF-25 to skrzyżowanie YF-19 z VF-1S, nie mówię nie w końcu mamy do czynienia z ciągłością fabularną i ciągłym rozwojem, ale myśliwce nie zapadają tak w pamięć jak SDF Macross czy w Plusie, za to pochwalić trzeba za designy altmodów Macrossów, są świetne i bardzo mi się podobają, przypomina mi to Macrossa 7, a raczej jego rozwiniętą wersje, jak patrzę na te olbrzymie roboty, to nawet CGI mi nie przeszkadza.

Muzyka i Animacja
Jak już mówiłem, nie cierpię CGI a tu mamy jej aż nadto, komputer wylewa się wszędzie, podczas bitew, podczas scen na okręcie, aż mnie skręca i szczerze powiedziawszy zdarzyło mi się przesunąć nie, które sekwencje bitew, bo nie szło tego oglądać, czy ja mam doczynienia z grą czy z serią telewizyjna? Niech się cholera z decydują, jak ktoś lubi CGI, nie będzie miał zastrzeżeń, co do animacji. Muzyka jak to w macrossie, stoi na bardzo wysokim poziomie, choć mnie jakoś nie porwała, praktycznie spodobała mi się jedna piosenka Sheryl a Ranka? Piosenka, w której reklamowała knajpę, albo dania rybne.
Openingi nie zapadły mi w pamięć, a drugi przypominał mi raczej koncert techno, a nie intro Macrossa.

Podsumowanie
Patrząc na to jako na serie normalną Macrossa, to jest kiepska i odbiega poziomem od tego co widzieliśmy poprzednio, stanowczo za dużo Fan serwisu, brak specyficznego klimatu i powtarzalność, z drugiej strony jako spojrzenie na nowe serie w krzywym zwierciadle MF, jest wzorem, nie wiedziałem co wystawić, ale po namyśle, skoro oceniłem Zero na 6, to bez wyrzutów sumienia Frontier dostanie:
Ocena
5 Tetsujinów

1 komentarz:

I... pisze...

Wybacz, nawiążę w tym komentarzu jednak do Blue Gender a nie Macrossa. Całość bardzo mi się spodobała. Bardzo dobra fabuła i realistyczne podejście do sprawy walki prowadzonej prawie ze straconej pozycji. Na myśl często oczywiście przychodzą i Aliens i Żołnierze Kosmosu ;) i jeszcze parę innych dobrych SF. Jedyne po czym mam niesmak w Blue to ostatni odcinek. Japończykom strasznie się odbija ta posthiroszimowa trauma. Technika be, nauka be - antromorfizowanie jakichś metafizycznych, pierwotnych "sił" natury - cacy... A może właśnie to zurbanizowany, stechnicyzowany świat człowieka to nowa faza ewolucji, to jak najbardziej naturalny etap? Gatunki w "naturze" tworzą dla siebie optymalne warunki do egzystencji, bynajmniej nie zwracając uwagi na utrzymanie harmonii z innymi stworzeniami. I człowiek tworzy takie warunki dla siebie.